sobota, 21 czerwca 2014

trzeba być twardym żeby tu przeżyć

Przede wszystkim mogę wreszcie powiedzieć, że czuję ulgę. Nie stresuję się. Nie spieszę. Nie myślę. Żyję. Śpię. Bez wyrzutów sumienia, że nie zrobiłam kilkudziesięciu zadań z chemii i fizyki. Jak już odeśpię wszystkie dni i zregeneruję siły to będę mogła wrócić do zdjęć. Nie wiem, co będzie w te wakacje... Niczego nie planuję. Część mnie mówi, że powinnam się uczyć do matury, część, żeby zregenerować siły i odpocząć. Będę się starała jakoś to połączyć, ale nie wiem czy wyjdzie(szczególnie jeśli chodzi o tą część z nauką :P). Póki co staram się o tym nie myśleć. Myślę jednak o tym, jak wszystko wokół się zmienia i nie jest takie jak dawniej. To normalne i ciągle się dzieje, ale dopiero teraz zaczęłam zwracać na to większą uwagę. Jest trudniej,inaczej. Wiem, że nie powinnam narzekać, ale takie są moje odczucia. Mam jednak nadzieję, że to wszystko przez nadmiar obowiązków w szkole, stres. I że teraz, kiedy będzie choć trochę więcej czasu uda się robić coś dla samej przyjemności i satysfakcji, bez żadnego spinania się. Oby się udało, bo przed nami aż dwa miesiące, które można właśnie na to wykorzystać. Bo po takim roku szkolnym, jakim był tegoroczny - czyt. najbardziej męczący i wykańczający psychicznie - to jest chyba najbardziej potrzebne. Aparat, muzyka, książka, kawa (lub herbatka, dla zdrówka), rower, słońce (a czasem nawet może być deszcz),spokój. Dla mnie wystarczy. 





3 komentarze:

  1. Też mam problem z balansem między obowiązkami, a przyjemnością, ale po kilkunastu dniach będę mogła usiąść i zrelaksować się tak jak Ty. Najbardziej podobają mi się 1 i 3 zdjęcie od końca. Lepiej wykadrowane niż reszta :) To ostatnie robione przy wschodzie czy przy zachodzie? Bardzo klimatyczne ;) Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://femmetresheureuse.blogspot.com/ ;

    OdpowiedzUsuń

@GT - Tyler